






Ceramika w architekturze warszawskiej 1945-1989
czytamy:„Rola i znaczenie zapomnianego, może nieraz przejściowo, detalu ceramicznego w architekturze współczesnej jest duża…”.
Budynki częściowo odbudowywane zdobiono zwykle techniką fresku lub sgraffita. Dekorację ceramiczną najczęściej wprowadzano do architektury zupełnie nowej. Miała bowiem nie tylko zdobić, ale także spełniać funkcje ideologiczne. W założeniu architektura miała tworzyć wizerunek nowego miasta i jednocześnie kształtować nowego człowieka. Było to zadanie poważne i trudne.
„Wpisując się w kontekst otoczenia wyodrębniałyby z niego (okładziny ceramiczne – KL) budynek lub wręcz przeciwnie, wiązały go z nim, zastosowane natomiast we wnętrzu „ocieplałyby” je, rozbijały monotonię ścian, wzbogacały ich barwę i fakturę. Słowem współtworzyłyby wyraz plastyczny budynku i wpływały na jego odbiór przez patrzącego. Ceramika miała wszystkie pożądane cechy, by stać się takim materiałem i stąd tak duża jej popularność.” – pisze Bożena Kostuch (Powojenna ceramika architektoniczna w Krynicy, „Almanach Muszyny”, 2006, s. 199-200).
Spośród bogatych form dekoracji ceramicznej można wyodrębnić kilka jej odmian – rzeźbę, płaskorzeźbę i mozaikę. Terminy te wymagają krótkiego omówienia. O ile słowo rzeźba ceramiczna nie wymaga szczególnego wyjaśnienia, gdyż rządzą nią takie same prawa, jak każdą inną, o tyle słowo płaskorzeźba ceramiczna wymaga już krótkiego komentarza. Płaskorzeźbą ceramiczną można nazwać zarówno taką, której pewne elementy zdecydowanie występują przed płaszczyznę tła, jak i taką, która z pozoru wydaje się być zwykłą, płaską płytą, oddziałującą jednak, przy wnikliwszej obserwacji, fakturą – chropowatą, nierówną, falującą – załamuje ona światło przez co stwarza niezwykłe wprost efekty (często niestety trudne do uchwycenia przez oko obiektywu). Zdarza się, że owe płyty ceramiczne są niewielkich rozmiarów i z pozoru wydają się być mozaiką, jednak ze względu na swoją fakturowość zostały (zgodnie z przekazami artystów) zakwalifikowane do płaskorzeźby ceramicznej. Mozaiki zaś składają się z wielu małych barwnych płytek ułożonych w konkretny wzór. Praca nad mozaiką jest niezwykle trudna i czasochłonna – w niektórych przypadkach trwa nawet kilkanaście miesięcy. Mozaika ceramiczna, podobnie jak inne formy dekoracji z tego materiału zrobiła niezwykłą karierę. Było to podyktowane nie tyle wielką urodą oślepiających wprost kolorami wzorów ułożonych z małych kawałeczków ceramicznego tworzywa, ale czynnikami praktycznymi i finansowymi. Profesor Eugeniusz Geppert (kierownik katedry malarstwa monumentalnego wrocławskiej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych) podkreślał w jednym z wywiadów, iż mozaiki ze szkła były niezwykle kosztowne i nie zawsze nadają się do bezpośredniej ekspozycji w trudnych warunkach atmosferycznych (wiatr, wilgoć) zaś mozaika ceramiczna doskonale mogła sprostać takim wyzwaniom.
Ceramikę w architekturze warszawskiej wykorzystywano przy projektach domów mieszkalnych, gmachów użyteczności publicznej a także we wnętrzach sklepów ( z których niestety w ogromnej większości zniknęła).
Największy zespół detali ceramicznych powstał na MDM-ie (Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa wybudowana w latach 1950-1952). Gmachy zdobią przede wszystkim płaskorzeźby ceramiczne (w kasetonach) i mozaiki. W tematyce prace te odwołują się do tradycji i sztuki ludowej. Na uwagę zasługuje zegar na rogu ulicy Marszałkowskiej i Wilczej wykonany w technice mozaiki szkliwionej. Tarcza zegara została wykonana w Sopocie przez zespół plastyków pod kierunkiem prof. Hanny Żuławskiej. Hanna Żuławska wraz ze swymi studentami podjęła problem wykorzystania materiału ceramicznego w architekturze. Prace jej zespołu szły dwutorowo. Najszerzej zajmowano się mozaiką szkliwioną, jej właściwościami, walorami estetycznymi i praktycznymi (odpornością na czynniki atmosferyczne). Drugim zagadnieniem rozpracowywanym wówczas przez sopockich artystów była mozaika terakotowa, tylko raz wypalana, nie szkliwiona, matowa o zawężonej gamie barw sprowadzonych jedynie do kolorów naturalnych uzyskanych w procesie wypalania gliny. Można ją było polerować, przez co uzyskiwało się efekt gładkiej powierzchni nie chwytającej kurzu, a więc odpornej na zabrudzenia. Mozaikę na tarczy zegarowej układało trzech plastyków i autorka projektu Hanna Główczewska. Praca była niezwykle żmudna i skomplikowana, gdyż powierzchnia tarczy wynosiła szesnaście metrów kwadratowych. Na całą tarczę zegarową składa się 160 tysięcy sztuk małych, barwnych kafelków. Praca nad dziełem trwała cztery tygodnie. Ciekawym zespołem są mozaiki sopockich artystów przedstawiające pory roku np. wiosnę symbolizuje pochód pierwszomajowy, lato - dożynki. Stylistycznie i programowo prace te realizują hasła realizmu socjalistycznego – sposób przedstawienia postaci, podkreślenie najważniejszych ideologicznie świąt, nawiązania do folkloru czyli motywy tak zwane rodzime ( wówczas mile widziane). Obecnie mozaiki te straciły nieco na swojej wyrazistości, zblakły także kolory, ale nadal są ciekawym przykładem sztuki tamtych lat. Innym przykładem ceramicznego detalu w otoczeniu Placu Konstytucji są majolikowe kasetony w bramie przy ul. Marszałkowskiej 55. Wykonał je wrocławski artysta Stanisław Ptaszyński. Kasetony w kilku wzorach (powtarzanych w różnych układach) utrzymane są w jednym kolorze – turkusowym. W pewnych partiach widoczne są przebarwienia, w innych znaczne uszkodzenia, ale ogólnie kasetony zachowane są w dobrym stanie.
Detal ceramiczny pojawiał się bardzo często w sklepach i wszelkiego rodzaju barach lub kawiarniach. Te dekoracje w ogromnej większości nie zachowały się do czasów obecnych, skute lub zamurowane przez kolejnych właścicieli lokalów. Jednym z przykładów jest były bar rybny na Placu Zbawiciela, w którym znajdowały się obrazy mozaikowe przedstawiające sceny połowu ryb i kutry rybackie na pełnym morzu. Powstawały one pod kierunkiem wrocławskiego artysty i profesora Szkoły Sztuk Pięknych Eugeniusza Gepperta. Obecnie bar nie istnieje, niestety mozaiki też nie przetrwały zmian. Zaś w dawnym sklepie rybnym obecnie znajduje się sklep spożywczy, w którym całą jedną ścianę zajmuje mozaika z motywem ryb w morskich odmętach. Innym przykładem był sklep „Arab” projektu Stefana Kozińskiego, w którym sprzedawano i serwowano kawę i herbatę. Podłoga, cokoły, bok lady i ościeża drzwiowe wyłożone były terakotą, która wprowadzała we wnętrzu ciekawe efekty kolorystyczne i spełniała rolę praktyczną – była łatwa w utrzymaniu czystości.
Mozaiki miały się także pojawić w metrze warszawskim, na projekt którego rozpisano konkurs w początkach lat pięćdziesiątych. W wielu propozycjach stacji metra pojawiły się projekty mozaik. Tak np. w projekcie na stację „Plac Teatralny”, który otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie zaproponowano mozaikę ceramiczną z motywem medalionów z popiersiami twórców literatury polskiej.
Zagadnienie obecności plastyki ceramicznej w architekturze sakralnej Warszawy i okolic nie było dotychczas zbadane w sposób wyczerpujący. Istnieją jedynie ogólne prace dotyczące sytuacji Kościoła w powojennej Polsce i wpływu czynników politycznych na kształt ówczesnej sztuki sakralnej (Zygmunt Pawłowicz Kościół a państwo PRL, Hamburg 1993, Paweł Kądziela Kościół a państwo w Polsce 1945-1965,Wrocław 1990). W opracowaniach z zakresu historii architektury powojennej można przeczytać jedynie krótkie wzmianki na temat budownictwa kościelnego. Andrzej Olszewski w publikacji Architektura polska po II wojnie światowej (Centralne Biuro Wystaw Artystycznych, 1994 (broszurka), s. 26), pisze: „Dużo skromniejszy dorobek odnotowujemy na polu architektury sakralnej. Zrealizowane nowe kościoły odznaczają się odejściem od tradycji, oryginalną konstrukcją i plastyką.”.
Zaś w pracy zbiorowej pod redakcją Jana Zachwatowicza, Budownictwo i architektura w Polsce 1945-1966 (Warszawa 1968, s. 104) czytamy: „Nie występują natomiast dążenia do tworzenia odrębnego tzw. stylu kościelnego, ponieważ również w dziedzinie architektury sakralnej nie jest pożądane determinowanie jakichkolwiek kierunków artystycznych, ograniczających swobodę wypowiedzi twórców w dziedzinie architektury i sztuk plastycznych”.
W czasopismach, które zwykle „na gorąco” komentują jakieś realizacje architektoniczno – plastyczne również nie ma wzmianek o dekoracjach kościołów, przynajmniej do lat 70-tych XX wieku, co biorąc pod uwagę ówczesną sytuację polityczną nie wzbudza szczególnego zdziwienia. Niestety znaczna część dekoracji ceramicznych została już skuta lub zamalowana i obecnie bardzo trudno jest dotrzeć do ich fotografii czy jakichkolwiek wzmianek na temat ich kształtu i treści. Należy też pamiętać, że obiekty te ze względu na młody wiek nie posiadają statusu zabytków, co stanowi poważne utrudnienie w próbie ustalenia autorstwa, datowania (pozostają właściwie jedynie rachunki kościelne, a i to źródło nie zawsze podaje wszystkie niezbędne fakty)..
W odróżnieniu od budynków świeckich, gdzie ceramika najczęściej pojawiała się wówczas na zewnątrz, między innymi ze względów praktycznych, o których była mowa wcześniej, w architekturze sakralnej zdobiła przede wszystkim wnętrza. Na zewnątrz sporadycznie pojawiały się niewielkie kompozycje w mozaice ceramicznej. I choć wydawałoby się, że we wnętrzu miały one jedynie charakter dekoracyjny, okazuje się, że często są ściśle powiązane z przestrzenią i architekturą kościoła i spełniają o wiele poważniejsze zadania niż tylko wywoływanie doznań estetycznych, czy przekazywanie treści religijnych.
Kościoły, w których występuje dekoracja ceramiczna z lat 50-tych i 60-tych XX wieku to przede wszystkim kościoły zabytkowe. W związku z tym, że rzeźby i płaskorzeźby były tworzone do historycznych form architektury musiały swą formą się dostosować do niej i zwykle ich kształty i typy ikonograficzne nie odbiegają od tradycyjnych rzeźb o tematyce sakralnej. Oczywiście zjawisko takie nie stanowi reguły, bowiem w kilku zabytkowych kościołach pojawiają się niezwykle „nowoczesne” w formie dekoracje ceramiczne – ich kształt, kolor i faktura zaskakują w przestrzeni zabytkowej, co nie oznacza, że rażą np. Katedra Polowa Wojska Polskiego lub Katedra Św. Jana na Starym Mieście ( Kaplica Św. Jana Chrzciciela).
W prezbiterium Katedry Polowej Wojska Polskiego, ściany wyłożone są płaskorzeźbą ceramiczną w formie złotych rozet ze srebrnymi orłami (także ceramicznymi) autorstwa Lecha Grześkiewicza. Historia tej płaskorzeźby jest bardzo ciekawa. Została wykonana z porcelitu do pomnika Zwycięstwa i Wolności, który miał stanąć na osi saskiej w ogrodzie saskim w 1965 roku (autorstwa Lecha Grześkiwicza i jego syna Piotra, niezrealizowany, pozostała po nim tylko tablica). Po tym, jak realizację pomnika przerwano, płaskorzeźby ceramiczne zniknęły. Artyści poszukiwali ich nawet przy pomocy mediów, aż na początku lat 90-tych odnalazły się w instytucji podległej Ministerstwu Obrony Narodowej w Rembertowie. W 1992 roku zostały zamontowane w prezbiterium Katedry Polowej Wojska Polskiego razem ze srebrnymi orłami (Lech Grześkiewicz dorobił im tylko korony).
Kolejną płaskorzeźbą ceramiczną wykonaną przez Helenę i Lecha Grześkiwiczów jest plafon w kaplicy w kościele Św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu. Został on wykonany w 1955 roku w Fabryce Fajansu we Włocławku, z którą małżeństwo artystów współpracowało od 1949 roku. Plafon nawiązuje do stylistyki charakterystycznej dla twórczości Grześkiewiczów z tamtego okresu (patrz „Żyrandole Grześkiewiczów” Spotkania z Zabytkami 9/2004) – poszczególne kafle w kolorze kobaltowym zdobione są różnymi motywami o charakterze raczej fantastycznym, choć w niektórych z nich można dostrzec wątki roślinne lub zwierzęce.
Kolejnym artystą, który pracował w materiale ceramicznym był Zbigniew Łoskot (1922-1997). Do jego dzieł zalicza się kaplicę Św. Jana Chrzciciela w Bazylice Św. Jana. Wnętrze w płaskorzeźbie ceramicznej i mozaice artysta wykonał w latach 1968-72 (zlecenie zdobył w wyniku konkursu, w którym zdobył I nagrodę). Główny akcent w kaplicy stanowi postać Św. Jana Chrzciciela z krzyżem i barankiem umieszczonym w złotym nimbie ponad jego głową.
W okresie powojennym bardzo chętnie wykorzystywano materiał ceramiczny do dekoracji elewacji budynków, zarówno użyteczności publicznej, jak również architektury mieszkalnej i sakralnej. Temat ten był często i chętnie podejmowany w ówczesnej prasie fachowej. Podkreślano atrakcyjność materiału – możliwość jednoczesnego oddziaływania fakturą i barwą tworzywa ceramicznego. Polecano wykorzystywanie ceramiki także ze względu na praktyczne aspekty tego materiału. Szczególnie w latach 1945-1970 zapanowała swoista „moda” na ceramikę tak we wnętrzu (słynne projekty wdrażane do produkcji przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego) jak i na zewnątrz. Powstały wówczas koncepcje zarówno całych ścian ceramicznych, jak i detali w postaci zegarów słonecznych, mozaik ceramicznych, płaskorzeźb i rzeźb. W Warszawie takich realizacji było bardzo dużo. Zdobiły elewacje sklepów, kamienic, domów prywatnych. Ich formy były różnorodne – od tradycyjnych po niezwykle „nowoczesne”. Obecnie jednak wiele z nich już nie istnieje. Jako relikty przeszłości, często „niewygodne” pamiątki PRL-u zostały skute lub zamurowane. To, co zachowało się do dziś wymaga pilnego opracowania popartego szczegółową dokumentacją. Czasem też warto zatrzymać się przy takich realizacjach, gdyż nie wiadomo jak długo można je będzie je jeszcze podziwiać.
Katarzyna Liwak-Rybak
Fotografie (Paweł Rybak):
- Plafon ceramiczny w kościele Św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu, Helena i Lech Grześkiwiczowie, 1955
- Kaplica Św. Jana Chrzciciela w Bazylice Św. Jana, Zbigniew Łoskot, 1968-1972
- Płaskorzeźba ceramiczna w prezbiterium Katedry Polowej Wojska Polskiego, Lech i Piotr Grześkiewiczowie, 1965 (wykonanie)
- Szkic Pomnika Wolności i Zwycięstwa, który miał stanąć o Ogrodzie Saskim
- Zegar, mozaika szkliwiona, ul. Marszałkowska i Wilcza, Hanna Główczewska, ok. 1952
- Mozaika ceramiczna Wiosna, MDM, zespół plastyków sopockich pod kierunkiem Hanny Żuławskiej, ok.1952
- Kasetony majolikowe, ul. Marszałkowska 55, Stanisław Ptaszyński, ok. 1952